środa, 11 września 2013

O produktach do włosów

Witam Państwo! Właśnie rozpuściłam włosy co natchnęło mnie do szybkiego posta :) Będzie o pielęgnacji włosów słów kilka.

Obecna pielęgnacja jest niestety bardzo uboga- w letnie miesiące porzuciłam olejowanie (za ciepło), skupiając się na szamponie i odżywce. Włosy na tym niestety ucierpiały, a to przez dwa produkty które spowodowały lekki przesusz na moich kręconych i wysokoporowatych włosach. Zacznę od tego, że testuję sobie rosyjskie i ukraińskie kosmetyki, dzięki znajomemu mam świeże dostawy co 2-3 miesiące. W pierwszej kolejności zamówiłam sobie m.in. szampon i odżywkę z Receptury Babuszki Agafii:







Zdj. jest zapożyczone z bloga pięknej Megi megilounge.blogspot.com która też nie chwali tych produktów (o czym zapomniałam przed ich zakupem :/ )






Skład obu tych produktów jest wspaniały i wydawać by się mogło że będą robić cuda. Składy i opis dostępne tu: SZAMPON i ODŻYWKA

Szampon niestety jest bardzo mocny, zostawia splątane i szorstkie włosy, a odżywka nie robi kompletnie nic! To drugi produkt jakiego używałam, który nie ma żadnego, absolutnie żadnego działanie i mogłoby go zupełnie nie być. Jakby tego było mało, taka ilość ekstraktów ziołowych bardzo przesuszyła mi włosy, i pomimo podcięcia moje końcówki były suche, brzydkie i sianowate. Krótko mówiąc- tragedia.
Produkty porzuciłam w kąt i sięgnęłam po zapasy z niemieckiej drogerii DM. Z firmy Alverde wybrałam tym razem szampon i odżywkę z olejem arganowym i migdałem. I to był kolejny błąd...




Zdj. zaczerpnięte z http://de.paperblog.com/neu-alverde-argan-mandel-shampoo-und-spulung-453673/












Nigdy wcześniej nie zawiodłam się na produktach Alverde! I choć do szamponu nie mam zastrzeżeń, to odżywka stoi sobie obok wyżej wspomnianej Babuszki Agafii bo tak jak ona nie robi kompletnie nic. Ma wspaniałą, gęstą konsystencje i na tym jej zalety się kończą. Szampon jest w użyciu a odżywka pójdzie na golenie nóg :D
Zawiedziona produktami wobec których miałam spore oczekiwania zamówiłam sobie kolejną dostawę z Ukrainy i znalazłam odżywkę, która jest cudowna ( i o której z założenia miał być ten post :D ). Wzmacniający balsam do włosów z Planeta Organica ( o taki : http://kalina-sklep.pl/kalina/SKLEP14/product.php?id_product=766 ) to jeden z najlepszych kosmetyków jakie miałam w rękach!





Zdj. z http://ukrytewslowach.pl/-odzywki/1208-turecki-balsam-do-wlosow-wzmacniajacy-planeta-organica.html










Balsam ma cudowny skład i działanie. Warto zaznaczyć że ma silny, orientalny zapach co nie każdemu może odpowiadać. Robi wszystko tak jak trzeba- włosy są miękkie, odżywione, nawilżone, pachnące i lejące. Więcej mi nie potrzeba :)) Polecam każdemu!

Szampon Alverde migdał&argan (na zmianę z Alterrą kofeinową), Turecki Balsam i szczotka Tangle Teezer (mogę o niej zrobić osobny post jeśli chcecie, jest tego warta!) sprawiły, że włosy odżyły, rosną i lśnią :) Końcówki podcięłam dwa miesiące temu nowymi nożyczkami JAGUAR o takimi http://powerlook.pl/product-pol-3345-Profesjonalne-nozyczki-JAGUAR-PRESTYLE-RELAX-5-5-Satynowe.html które kosztowały milion monet (i też są tego warte). I jak na razie jestem z tego zestawu bardzo zadowolona!

Reasumując: polecam z całego serca balsam z Planeta Organica!


Do napisania!

środa, 10 lipca 2013

Ratunku przetłuszczają mi się włosy!!

Witam Państwo. Nie zacznę od tego że dawno mnie nie było, bo jakie mam przerwy w pisaniu każdy widzi. Ale wracam, wracam moi drodzy z postem włosowym!
Otóż często słyszę wśród znajomych, że ktoś ma problem z przetłuszczaniem się włosów, suchą skórą głowy (łupieżem), krostkami, wypryskami itd. Staram się nie wychylać w towarzystwie z moimi mądrościami, ale przecież mam bloga i mogę tu wylać swoje żale, troski, niepokoje i porady! Jeśli i Ty, czytelniku, borykasz się z takim problemem może ten wpis Ci pomoże (a może nie :D).
Z moich obserwacji wynika, że spora część problemów ze skórą głowy (czy to nadmierne przetłuszczanie, czy łuszczenie się skóry) wynika ze źle dobranego szamponu. Warto wiedzieć, że zatrważająca większość szamponów dostępnych w drogeriach oparta jest na silnym detergencie o nazwie Sodium Laureth Sulfate (lub co gorsza Sodium Lauryl Sulfate), zwanym potocznie SLeS lub SLS. Składnik ten ma bardzo duże skłonności do podrażniania i wysuszania. Teraz zamknijcie oczy i poruszcie wyobraźnię. Nasza skóra wydziela sebum, naturalny środek natłuszczający i zabezpieczający skórę. Jeśli użyjemy kosmetyku z silnym detergentem i doszczętnie zmyjemy wszystko co wyprodukowała skóra, dajemy "znak" do środka że coś jest nie tak, sebum zniknęło i skóra zaczyna produkować go więcej aby bardziej zabezpieczyć skórę. Krótko mówiąc:

przetłuszczenie->zbyt silny szampon->sucha skóra głowy->jeszcze większe przetłuszczenie







W wielu przypadkach ta zasada sprawdza się także w pielęgnacji twarzy (zamiast szamponu szkodę robi zbyt silny żel myjący, tonik z alkoholem itd.)Ryba radzi, aby przez pewien czas używać szamponu o łagodniejszym składzie i sprawdzić, czy taka pielęgnacja nam służy. Może się okazać, że szampon za 5 zł służy nam o wiele lepiej niż pięknie zapakowany, pachnący rajem ( i przy okazji pewnie testowany na zwierzętach) szampon wiodącej firmy kosmetycznej.
Warto jednak pamiętać, że przetłuszczanie się skóry głowy i podobne problemy mogą być spowodowane czym innym i moja rada nie pomoże. Ale polecam spróbować :)

Poniżej podaję kilka szamponów o łagodniejszym składzie, które możecie bez problemu znaleźć w sklepach:

* szampon Babydream dla dzieci, Rossmann, ok. 4zł http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35426


*płyn do higieny intymnej Facelle Sensitive (różowa wersja), Rossmann ok. 7zł http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=54789



*szampony Alterra (dostępne w Rossmannie) mają łagodniejszą wersję SLS/SLeS ale robią różnicę :)

*szampony Alverde (dostępne w drogeriach DM na terenie Niemiec, Austrii, Czech itd.)


Właściwie to wystarczy spojrzeć na etykietę i skład kosmetyku, widząc na drugim miejscu Sodium Laureth Sulfate odkładamy szampon na półkę i szukamy dalej :) Pamiętajcie że nie każdy szampon dla dzieci ma łagodny skład, część z nich (np. jak Johnsony) są napakowane SLS po sam korek ;) W razie jakichkolwiek pytań piszcie w komentarzach. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że moja rada się przydała! Do napisania!

wtorek, 22 stycznia 2013

Szybki makijaż dzienny dla zielonych oczu

Hej! Dziś szybki makijaż dla zielonych oczu w wersji dziennej :)




Rybie oczy PACZĄ! :D



Lista użytych kosmetyków:

Twarz:
* krem BB Eveline do cery jasnej
*puder sypki Essence
*korektor w kremie Inglot nr 34
*korektor Magic Pen Lovely nr 2
*cień do powiek Kobo nr 106 Papaya Shake (jako róż)
*cień My Secret matt nr 506 (do konturowania)
*podkład Kobo Ideal Cover nr 405 Suntanned (jako bronzer)

Oczy:
*baza pod cienie Joko Virtual
*cień Essence nr 22 blockbuster
*cień Kobo 114 Aubergine
*cień Bell bez numerka ;)
*cień Miyo White 001
*czarny eyeliner w żelu Essence
*tusz do rzęs Get BIG! Lashes Essence
*kredka dwustronna czarno-fioletowa Avon Colortrend






Fajnal luk:

Joł! :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Jak zapuścić włosy?

Witam Państwo!
Dzisiaj skoncentrujemy się na odwiecznym pytaniu JAK zapuścić włosy i czy w ogóle jest możliwe żeby porost przyspieszyć. Na pewno głównym czynnikiem są predyspozycje własne- u jednych włosy rosną szybko i są grube, a u innych nie. Wiadomo że genów nie zmienimy, ale dziś zaprezentuję Wam kilka sposobów, które mogą dać niezłego kopa Waszym włosom :) Jeśli zapuszczacie włosy musicie się uzbroić jednak w dwie rzeczy: CIERPLIWOŚĆ I SYSTEMATYCZNOŚĆ.
Należy zacząć od tego, że tempo wzrostu włosa jest zależne od kondycji skóry głowy czyli tzw. skalpu (nie lubię tego słowa). Jeśli używamy szamponu ze zbyt silnymi detergentami, nasza skóra głowy może być podrażniona i przesuszona co powoduje nadmierne przetłuszczanie, wypadanie czy łupież. Zdrowe włosy zaczynają się od zdrowej skóry głowy. Oczywiście chodzi nam też o zagęszczenie i tzw. baby hair, nikt nie chce długich włosów skoro jest ich 3 na krzyż :)

 

 1. Wcierki do skóry głowy.


Na rynku jest kilka wcierek wartych uwagi. Ja znam i używałam tylko tych, więc te mogę polecić.

*Jantar firmy Farmona (ok. 12 zł w aptekach)-mój ulubieniec

*woda brzozowa (np. Isana ok. 5-6 zł/500 ml, Rossmann)

*ampułki Radical firmy Farmona (ok. 25 zł/15 ampułek, Rossmann, Natura)

Moim najnowszym odkryciem jest napar z nasion kozieradki. Ja zaczynam moją kurację od jutra, także jeszcze nie mogę powiedzieć nic o rezultatach, ale mam duże nadzieje :)
Przepis na wcierkę z kozieradki:
1 łyżkę zmielonej kozieradki zalać 3/4 szklanki wody. Przykryć spodeczkiem i odstawić na ok godzinę lub dłużej. Płyn nakładać PO umyciu włosów, najlepiej na przeschnięte włosy. Moim zdaniem najlepiej nalać troszkę płynu na talerzyk, maczać opuszki i delikatnie wcierać w skórę głowy, lub przelać do pojemnika ze sprayem/atomizerem, robić przedziałki i spryskiwać skórę głowy, po czym wmasować. Masaż powinien trwać od 5-15 minut. Taką wcierkę warto stosować systematycznie (codziennie) przez kilka miesięcy. Początkowe rezultaty to zmniejszenie wypadania, następnie przyspieszenie porostu.

2. Kuracja wewnętrzna.

Tutaj wolałabym się nie rozwodzić na temat zdrowej diety i picia wody, bo to chyba oczywiste :) Nawet wszystkie "wewnętrzne" kuracje nie zadziałają, gdy naszym drugim domem jest KFC czy McDonald's!

*picie naparu ze skrzypu polnego i pokrzywy, tzw. skrzypokrzywa

2 łyżki skrzypu i 2 łyżki pokrzywy zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy do zaparzenia, przecedzamy i pijemy. Lub wrzucamy do zimnej wody, doprowadzamy prawie do wrzenia, odstawiamy do zaparzenia, przecedzamy i pijemy. Napój jest całkiem smaczny a już na pewno bardzo pożywny!

*picie soku z natki pietruszki i jabłka

Posiekaną natkę pietruszki i pokrojone jabłko wrzucamy do blendera, miksujemy i pijemy. Ja dodaję troszkę wody mineralnej dla lepszej konsystencji. Na początku nie byłam przekonana do tego zestawu, jednak byłam bardzo zaskoczona- jest pyszny!!

*picie drożdży

ZABITYCH drożdży oczywiście. 1/4 do 1/2 kostki drożdży zalewamy wrzątkiem i czekamy ok. 10 minut. Po zabiciu warto urozmaicić sobie smak napoju- można dodać drożdże do kakao, miodu, mleka, herbaty, soku, cappucino, możemy dodać zmiksowane owoce (np. banana i cynamon jak radziła Anwen, szefowa polskich włosomaniaczek :)). Wszystko wedle naszych upodobań. Drożdżowa kuracja powinna trwać min. miesiąc.

*picie żelatyny odsyłam tutaj: ŻELATYNA

Naszym włosom służy także siemię lniane (już wkrótce o jego wspaniałych właściwościach) w postaci oleju lnianego lub ziarenek, oraz olej z wiesiołka.

3. Masaż głowy

Ważnym elementem, który pobudzi mieszki włosowe do pracy i polepszy ukrwienie skóry głowy jest masaż. Warto go wykonywać podczas olejowania włosów lub wcierania wcierek, lecz najlepiej zadziała robiony codziennie przez kilkanaście minut. Masaż należy wykonywać opuszkami palców, bardzo delikatnie masując skórę głowy.

Pamiętajcie, że niepodcinanie włosów nie jest dobrym wyjściem. Końcówki rozdwajają się w górę, więc zaniedbując podcinanie koniec końców musimy podciąć więcej. Warto też zamienić jedwab do włosów na olej (np. makadamia, arganowy, z pestek śliwki).


To już chyba wszystkie Rybie sposoby na zapuszczanie włosów. Pamiętajcie, że picie drożdży lub żelatyny może powodować tymczasowy trądzik (cera się oczyszcza!), a zioła mogą uczulać- także bądźcie ostrożni! Picia żelatyny nie próbowałam (wege), dlatego ciężko mi powiedzieć o rezultatach lub sposobach przyrządzania. Ja nie jestem wielką specjalistką, dzielę się z Wami tym co wiem. Wiem też, że nie każdy ma czas siedzieć na goolge i wyszukiwać stron/blogów o włosach. Jednak są dziewczyny o wiele większym doświadczeniu niż ja i w wolnej chwili możecie tam zajrzeć:
Królowa polskich włosomaniaczek ANWEN:  http://www.anwen.pl/
http://siempre-la-belleza.blogspot.com

Powodzenia w zapuszczaniu włosów, czekam na komentarze! Pozdro :)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Kosmetyczne hity 2012

Hej! Dziś zapraszam Was na notkę z kosmetycznymi hitami, odkryciami i ulubieńcami 2012 roku.


1. Makijażowe odkrycie roku- produkt do twarzy.

Tytuł ten wędruje do..... podkładu Bell Royal Mat Skin Camouflage Hi-Tech Make-up. Podkład kosztuje ok 10-12 zł i jest REWELACYJNY. Daje delikatne matowe wykończenie, nie wysusza, nie zapycha, nie zmienia koloru w ciągu dnia, jest długotrwały, świetnie się rozprowadza, jest wydajny, tani, poręczny... Wad nie znalazłam, może być jedynie kłopot z dostępnością.

2. Makijażowe odkrycie roku- produkt do oczu.

Ciężko mi zdecydować się na jeden cień czy tusz. Natomiast każdy makijaż oka zaczynałam od bazy pod cienie JOKO Virtual, która mnie nigdy nie zawiodła i to ona zostaje ulubieńcem w tej kategorii. Równorzędnie z bazą na pierwszym miejscu lądują się sztuczne rzęsy Demi Wispies ARDELL, które są świetne- lekkie, łatwe w aplikacji i naturalnie wyglądają.

3. Pędzel roku.

Pędzlem roku zostaje..... Hakuro H50s. Już po pierwszym użyciu zastanawiałam się, jak żyłam wcześniej bez niego! Pędzel jest tani (ok. 25 zł), ze sztucznego włosia, nie rozpada się, nie sypie, pięknie wykańcza rozprowadzony podkład...Ideał.

4. Pielęgnacyjne hity 2012.

W pielęgnacji absolutnym hitem okazało się siemię lniane. Jako maseczka do twarzy, maseczka do włosów, płukanka i żel do stylizacji.  Zaraz za siemieniem plasują się olej ze słodkich migdałów i olej arganowy- oba oleje świetnie sprawdziły się w pielęgnacji włosów i twarzy. Zjawiskiem też okazał się szampon Alverde z oliwką i henną.



Doskonała Szóstka, czyli ulubieńcy w komplecie. Szampon Alverde już dawno wyszedł, a o rzęsach zapomniałam :D

Pojawiło się też kilka produktów po których spodziewałam się więcej. Nie zawiodły mnie i świetnie mi służą, ale myślałam że będą bardziej łaaaaał ;). Do tej grupy należą: pędzel do bronzera z Ecotools (jest trochę za duży ale bardzo bardzo miękki i przyjemny), podkład KOBO Ideal Cover make-up nr 405 używany jako bronzer (ma za ciepły odcień) i tusz Essence Get BIG! Lashes volume curl (zbyt dużo nabiera się na szczoteczkę).

Kitów absolutnych chyba nie miałam i bardzo się z tego cieszę. Kosmetycznie rok 2012 zaliczam do udanych, mam nadzieję że nowy rok przyniesie mi wszystkie palety Sleeka, Makeup Face Form i paletę 180 cieni :D

Wszystkiego dobrego w nowym roku!!!

środa, 7 listopada 2012

Brownie czyli ciasto z trzech czekolad

Hej ho! Wrzucam szybki przepis na moje ulubione ciasto czyli brownie :) Przepis jest najpewniej z internetu, ale mam go już tyle czasu że za nic nie pamiętam skąd go mam :) Ciasto będzie idealne dla wszystkich czekoladoholików, polecam :)) Zdjęć nie ma, bo właśnie oblizuję palce po ostatnim kawałku :))

BROWNIE
Składniki:
3 tabliczki gorzkiej czekolady (300 g), min, 45 % kakao*
200 g masła
3 jajka
pół szklanki cukru
ok. 120 g mąki
2-3 łyżki wody lub mleka
Wykonanie:
Połamaną czekoladę i masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej** i odstawiamy do przestygnięcia.
Rozdzielamy żółtka od białek. Z białek i szczypty soli ubijamy pianę i odstawiamy. Żółtka miksujemy z cukrem. Stopniowo dodajemy mąkę ciągle ucierając. Jeśli ciasto jest bardzo gęste to dodajemy trochę wody lub mleka. Do tak przygotowanej masy stopniowo wlewamy przestudzoną rozpuszczoną czekoladę i ciągle miksujemy. Na koniec dodajemy pianę i mieszamy łyżką. Do blachy wyłożonej papierem do pieczenia wlewamy masę i wstawiamy do nagrzanego do ok. 170 stopni piekarnika i pieczemy ok 20-25 minut. Ważne jest sprawdzanie patyczkiem konsystencji ciasta. Wierzch powinien być chrupiący, taka skorupka, a środek dość wilgotny.
Brownie może nie jest bardzo reprezentacyjnym ciastem, jest niskie i zakalcowate, ale takie właśnie ma być. Smakiem rekompensuje wszelkie niedogodności wizualne! Smacznego!!


* ostatnie brownie robiłam z czekolady z Lidla 45% kakao za 1,39 zł i wyszło pyszne. Oczywiście można też zrobić z lepszej jakościowo czekolady, pamiętajcie jednak że im większa zawartość kakao tym więcej cukru trzeba dodać do ciasta.
** kąpiel wodna- miskę z czekoladą i masłem kładziemy na garnek z wodą, czekolada i masło rozpuszczą się pod  wpływem pary wodnej ogrzewającej miskę od spodu.


Moja blacha ma wymiary 30x25 cm.
Ciasto na brownie można wymieszać z orzechami, rodzynkami lub wylane na blaszkę polać masą kajmakową.

czwartek, 18 października 2012

Makijaże konkursowe

Hej! Wrzucam kilka zdjęć makijaży, które wysłałam na konkurs u http://trustmyself-make-up.blogspot.com/ :)) Tematem był makijaż inspirowany gwiazdą. Można było wysłać dwie prace i tak też zrobiłam:


1) Bob Marley






2) Aishwarya Rai, jedna z moich ulubionych aktorek Bollywood










Od jutra pewnie będzie możliwość głosowania. Cztery najlepsze makijaże przejdą do ścisłego finału, gdzie zostanie wyłoniony zwycięzca. Do zgarnięcia paleta z BH Cosmetics i komplet pędzli!

Do następnego :)



piątek, 12 października 2012

Ziemniaki po egipsku

Hej! Moją nieobecność na blogu pominę milczeniem :)) Makijaży nie ma bo nie umiem zrobić ładnych zdjęć które oddadzą kolory, wypieków nie ma bo sama nie wiem dlaczego, ALE za to dzisiaj będzie kulinarnie. Już jakiś czas temu postanowiłam wrzucić ten przepis na bloga. Powód jest prosty- jest to najpyszniejsza postać w jakiej jadłam ziemniaki. To jedno z moich ulubionych dań, na pewno jest w pierwszej trójce. Pierwszy raz spróbowałam tego dania w Kairze, był to prosty obiad przygotowany przez moją teściową. Od pierwszego kęsa wiedziałam, że miłość ta będzie never-ending! Potrawa jest bardzo czosnkowa, jeśli nie jesteście takimi fanami czosnku jak ja to zmniejszcie jego ilość. Zapraszam :)

Ziemniaki z pomidorami
(spora porcja)
6-7 ziemniaków
5 pomidorów
1 cebula
5-6 ząbków czosnku
olej
masło
sól, pieprz
pół łyżki masła
szklanka wody

Ziemniaki obieramy i kroimy w plasterki- niezbyt cienkie i niezbyt grube, myślę że ok. pół centymetra to optymalna grubość. Pomidory parzymy, obieramy ze skórki i również kroimy w plasterki. Cebulę obieramy i kroimy w cienkie plasterki. Czosnek również obieramy i drobno siekamy.
Naczynie żaroodporne (spore, przepis jest na dużą porcję) smarujemy olejem. Układamy na przemian po 2-3 plasterki ziemniaków i plasterek pomidora, znowu 2-3 ziemniaki i pomidor itd. Po ułożeniu całej warstwy porządnie solimy, pieprzymy, posypujemy piórkami cebuli i czosnkiem. Następnie zabieramy się za układanie drugiej warstwy tym samym sposobem, a na wierch sól, pieprz, cebula i czosnek.
Całą porcję polewamy olejem, z na środek kładziemy kawałek masła. Delikatnie wlewamy wodę- WAŻNE nie może jej być za dużo bo wszystko będzie pływać. Ja nalewam z reguły do mniej więcej połowy naczynia.Opcjonalnie można posypać wegetą, Całość wkładamy to piekarnika i pieczemy w ok. 220C. Czas pieczenia zależy od piekarnika, po ok. 30 minutach warto wyjąć ziemniaczka i sprawdzić. Ja w trakcie pieczenia kilka razy staram się delikatnie przemieszać całość aby równomiernie się ugotowała.
I gotowe! Smacznego!

EDIT: Dziś po raz kolejny robiłam tą potrawę, także dodaję obiecane zdjęcia:

1. Przygotowane pokrojone ziemniaki, pomidory, cebula i posiekany czosnek:


 2. Pierwsza warstwa ziemniaków i pomidorów:













3. Ziemniaki i pomidory posolone, popieprzone, posypane czosnkiem i cebulą:

4. Pora na piekarniki! na wierzchu kawałek masła i trzy łyżki pomidorów z puszki :)















Całość siedzi właśnie w piekarniku, już godzinę i jeszcze ziemniaki nie doszły... Ale warto być cierpliwym, nagroda jest tego warta :)))

środa, 29 sierpnia 2012

Pielęgnacja włosów i olejowanie cz. II

Hej! Dziś kolejna część serii o pielęgnacji włosów. Pora na szampony, odżywki, maski, wcierki, psikadła itd. :) Na początku warto zaznaczyć, że zmiana kosmetyków i unikanie niektórych składników mogą Wam przynieść ogromne korzyści. Oczywiście, u jednej osoby pielęgnacja bezsilikonowa będzie strzałem w dziesiątkę, a u drugiej rozczesanie włosów będzie problemem nie do przejścia. Warto jednak spróbować i znaleźć optymalne dla siebie rozwiązanie.

1. Szampony.
Ja prawie rok temu porzuciłam szampony z SLSami. SLS i SLES to silny detergent, który znajduje się w większości szamponów drogeryjnych. Jego pełna nazwa to Sodium Laureth Sulfate lub Sodium Lauryl Sulfate- w składzie znajduje się z reguły tuż za wodą (aqua). Środek ten wykazuje silne właściwości oczyszczające, przy czym oczyszcza nasze włosy nie tylko ze złych substancji, ale również z tych dobrych. Bardzo często powoduje reakcje alergiczne i przesuszenie skóry głowy, co może być przyczyną wypadania włosów. Zamiana szamponów z SLS na te bardziej przyjazne naszym włosom i skórze jest jednak bezcelowa, gdy używamy środków z silnymi silikonami- bez oczyszczenia silikony nabudowują się na włosie, obciążając go i przetłuszczając. Nawet przy pielęgnacji bez SLS warto mieć w swojej łazience jeden szampon z tym detergentem i używać go np. raz na dwa tygodnie, w celu oczyszczenia włosów (lakiery do włosów, oleje, wspomniane silikony itd.). Jeśli jednak decydujemy się na szampon z SLS, wybierzmy taki który w swoim składzie ma jakieś ekstrakty, aloes, czarną rzepę lub zioła.
Moje szampony: Malwa aloesowa (oczyszczająca z SLS), szampon Babydream (z Rossmanna), szampon z oliwką i henną Alverde (kupiony w niemieckiej drogerii DM), oraz płyn do kąpieli dla mam Babydream.

Szampon Avlerde jest moim absolutnym ulubieńcem- tani, wydajny, wegański, beze SLS i bez silikonów. Gdyby tylko było dostępny w Polsce... Jednak nie poddam się i raz na kilka miesięcy będę odwiedzać Niemcy i robić wielkie zapasy :) Najmniej zadowolona jestem z emulsji do kąpieli dla mam Babydream, mimo fajnego składu kosmetyk ten nie sprawdził się u mnie jako szampon (chociaż wiele dziewczyn go poleca). Niebieski Babydream jest ok, Malwa aloesowa też (używam jej raz na 2 tygodnie). Zamierzam powrócić jeszcze do szamponu Bambino, z którego byłam bardzo zadowolona:

Źródło



2. Odżywki.
Większość odżywek drogeryjnych ma w swoich składach silikony. Substancje te dzielą się na zmywalne wodą i trwałe. Silikony dają wrażenie gładkich i nawilżonych włosów, jednak są to tylko pozory- otaczają włos szczelną powłoką, zamiast regenerować i naprawdę nawilżać. Silikony są tylko "poprawiaczem" wyglądu włosa, a taki sam efekt (i lepszy!) można uzyskać na stałe stosując przyjazną włosom pielęgnację. W składzie danego kosmetyku silikony występują pod następującymi nazwami: dimethicone, phenyl trimethicone, simethicone, trimethicone itd. Silikony są jednak często wskazane do zabezpieczania końcówek, szczególnie przy długich i rozpuszczonych włosach, lub gdy używamy suszarki/prostownicy/lokówki.
Moje odżywki: emulsja do włosów Gloria, odżywka wygładzająca Isana z masłem babassu, Joanna Z Apteczki Babuni odżywka wzmacniająca z ekstraktem ze skrzypu i rozmarynu, Maka.

Emulsja Gloria jest wspaniałą bazą pod wszelakie maseczki. Ma krótki, prosty skład i bardzo fajnie działa. Isana wygładzająca jest jak na razie moim ulubieńcem, mimo braku silikonów włosy są gładkie, miękkie i dobrze się rozczesują. Odżywkę z Joanny używam bardzo nieregularnie, ma dość wodnistą konsystencję i włosy ciężko się rozczesują. Maka to indyjski proszek, należy go rozpuścić ( w wodzie lub Glorii), nałożyć na włosy i potrzymać kilkadziesiąt minut- efekt trochę jak po hennie, włosy grubsze ale też bardziej szorstkie.


Jeśli chodzi o maseczki, to robię je z prezentowanych wyżej odżywek z dodatkiem półproduktów. W tej chwili w moim zestawie jest zatężony sok z aloesu, hydrolizat kreatyny oraz gliceryna. Z ręką na sercu przyznaję jednak, że rzadko stosuję maski na dłużej niż 5-10 minut :/

Po oleju, szamponie i odżywce warto zrobić płukankę, która zapewni włosom blask i sypkość. Najprostsza płukanka to litr zimnej wody z 1-1,5 łyżki octu: po dokładnym wypłukaniu odżywki przepłukujemy włosy przygotowaną mieszanką i delikatnie odciskamy w ręcznik- nie trzemy, nie targamy, nie tarmosimy!!! Ja po rozczesaniu włosów stosuję jeszcze apteczną wcierkę/odżywkę do włosów i skóry głowy Jantar (na zdj. pierwszy z lewej)- dziś kupiłam kolejną butelkę, jestem zachwycona tym produktem i serdecznie Wam polecam :)


Na dziś to tyle, czekam na Wasze pytania! Paa!